Śpiewając, zbliżamy się do Boga

Wielokrotnie, gdy uczestniczymy w nabożeństwach, mamy możliwość włączenia się w liturgię nie tylko przez odpowiedzi na wezwania celebransa, lecz także śpiew. Tu może zrodzić się pewien opór, który tłumaczony jest różnie: nieznajomością tekstu i melodii, stwierdzeniem, że „słoń nadepnął na ucho” bądź to zadanie dla specjalistów z dziedziny muzyki kościelnej… Różnie bywa z ekspertami, jest to temat bardzo złożony, ale skupmy się na tych, którzy przez swoją posługę i pracę potrafią wznieść serca wiernych ku Bogu.
Konstytucja o Liturgii w pkt. 121. zawiera następującą treść: „Muzycy przejęci duchem chrześcijańskim niech wiedzą, że są powołani do pielęgnowania muzyki kościelnej i wzbogacania jej skarbca. Niech tworzą melodie, które posiadałyby cechy prawdziwej muzyki kościelnej i nadawały się nie tylko dla większych zespołów śpiewaczych, lecz także dla mniejszych chórów i przyczyniałyby się do czynnego uczestnictwa całego zgromadzenia wiernych. Przeznaczone do śpiewów kościelnych teksty powinny się zgadzać z nauką katolicką. Należy je czerpać przede wszystkim z Pisma świętego i źródeł liturgicznych”. Żeby udało się to zrealizować, potrzeba także wsparcia tej, którą będziemy wspominali w liturgii 22 listopada – św. Cecylii, dziewicy i męczennicy, która jest patronką organistów, chórów, zespołów muzyki kościelnej, budowniczych organów i instrumentów muzycznych. Święta żyła na przełomie II i III wieku. Jako chrześcijanka złożyła ślub czystości. Mimo że zmuszono ją do małżeństwa z poganinem, nie tylko nie złamała ślubu, lecz jeszcze nawróciła swojego męża i jego brata. Święta Cecylia wyśpiewała swoim życiem najpiękniejszą pieśń, ku chwale Boga. Wraz z mężem zmarła śmiercią męczeńską.
Najstarszym i najczcigodniejszym śpiewem Kościoła jest chorał gregoriański, który ma swoje uprzywilejowane miejsce pośród innych równorzędnych śpiewów – polifonii czy pieśni kościelnych. Może wydawać się trudny do nauczenia, wyśpiewania, ale jego piękno i harmonia zbliżają człowieka do Boga. A śpiew podczas liturgii to nie tylko zadanie dla ekspertów: księdza, organisty, kantora, chóru czy scholii. Odnoszę wrażenie, że wielu ludzi oduczyło się śpiewać na Mszy św. Milknie głos prowadzącego śpiew w kościele i słychać tylko melodie bez słów. Śpiew pieśni pobożnych w domach podczas różnego rodzaju prac to swego rodzaju ewangelizacja, jak pisze św. Ambroży: „Nic tak skutecznie nie broni wiary jak śpiew sakralny” – radośnie śpiewajcie Bogu, naszej Mocy! Należy jeszcze dodać za kard. Gianfranco Ravasim, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Kultury, który mówił podczas międzynarodowego sympozjum na temat muzyki sakralnej, aby odbywało to się za wołaniem psalmisty: „Śpiewajcie naszemu Bogu, śpiewajcie Mu ze sztuką”.
Wszystkim zatroskanym o piękno liturgii przez śpiew i muzykę Redakcja „Głosu Katolickiego” życzy, przez wstawiennictwo św. Cecylii, wielu łask Bożych.