SZUM I KOŚCIÓŁ

Utarte powiedzenie „narobić szumu” wokół kogoś lub jakiejś sprawy kojarzy się negatywnie. Taki rozgłos pociąga za sobą wiele konsekwencji. Może wśród celebrytów niekiedy jest wręcz pożądany, to jednak dla statystycznego Kowalskiego nie zawsze. Wydaje mi się, że wiele osób pragnie wieść życie ciche i spokojne, bez fleszy, mikrofonów i kamer, ale znajdą się i tacy, którzy muszą „czuć wiatr w żaglach”. Ze wspomnianym szumem ktoś może skojarzyć i jakąś chorobę. Lecz nie będę pisał o dolegliwościach akustycznych, które utrudniają codzienne funkcjonowanie. „Czerwone gitary” w jednym ze swych przebojów również mają słowo z tytułu, ale nie chcę „wysyłać” Czytelnika w sentymentalne podróże i domysły związane z morzem. Wielu rodziców wykorzystuje szum, chociażby z suszarki, do usypania dziecka. Skojarzeń można szukać nadal. To jednak należy również postawić pytanie, czy uda się dostrzec szum związany z Pięćdziesiątnicą. I między wierszami proszę się nie doszukiwać newsów ani żadnych afer.
Sięgając do Dziejów Apostolskich, możemy przeczytać o szumie, jaki się pojawił w miejscu, gdzie przebywali apostołowie (Dz 2, 2). Dla nas gwałtowny wiatr może zwiastować problem, kataklizm. Biblijny powiew oznajmiał Ducha Świętego, którego obiecał Chrystus, a więc pożyteczne odejście Mistrza dało Dar od Ojca i Syna. Obyśmy zechcieli i umieli podjąć współpracę z Duchem Świętym, który „ośmiela nas, każe nam kontemplować chwałę Boga w codziennym życiu i pracy. Przynagla nas, byśmy przeżywali tajemnicę Chrystusa w liturgii i głosili słowo Boże całym swoim życiem, przekonani, że może ono zawsze powiedzieć nam coś nowego. Pomaga dokonywać nieodwołalnych wyborów, mimo lęku przed porażką, stawiać czoło niebezpieczeństwom i pokonywać bariery między kulturami, aby głosić Ewangelię, pracować niestrudzenie na rzecz nieustannej odnowy Kościoła i nie osądzać braci” – pisał w orędziu do młodych całego świata Jan Paweł II z okazji XIII Światowego Dnia Młodzieży.
„W wielu ludziach i wielu wspólnotach dojrzewa świadomość, że przy całym zawrotnym postępie cywilizacji naukowo-technicznej, niezależnie od rzeczywistych zdobyczy i osiągnięć, «człowiek jest zagrożony i ludzkość jest zagrożona». Wobec tego zagrożenia – więcej, w doświadczeniu groźnego upadku duchowego człowieka – osoby i wspólnoty, jakby wiedzione wewnętrznym zmysłem wiary, szukają mocy, która zdolna jest człowieka podźwignąć, wyzwolić go od siebie samego i z jego błędów i pomyłek, które czynią szkodliwymi nawet owe osiągnięcia. I tak, odkrywają oni modlitwę, a w niej objawia się Duch, który „przychodzi z pomocą naszej słabości”. W ten sposób czasy, w których żyjemy, zbliżają wielu ludzi do Ducha Świętego przez powrót do modlitwy” – naucza Jan Paweł II w encyklice „O Duchu Świętym w życiu Kościoła i świata”. Szum, który pojawia się w Wieczerniku, niech nie napawa lękiem, ale niech będzie zachętą do modlitwy i odważnego świadczenia o Kościele i Bogu.